NOrWAY. Półdzienniki z emigracji

44,99 zł
Brutto
Ilość

W ciszy, jaka zapada tu po północy, nie ma nic, co można polubić, a zarazem wszystko, co kocha się w największym mieście nad fiordami. Światła uderzają do głowy, śnieg chrzęści pod butami, a my staramy się nie stopić.

Życie według trzech P – pracować, płacić, przeżyć. Litry wódki z przemytu, słoiki z musztardą, w których lądują niedopałki papierosów wypalanych jeden za drugim przez króla Mirasa. Zmęczeni emigranci walczący o norweskie korony. Na ulicach szczury i bezdomni krążący po zaułkach pachnącej trawą dzielnicy Grünerløkka w Oslo. Gdzieś między tym wszystkim cytowanie Franka Herberta, nadwrażliwość i nauczanie religii. To też Norwegia, choć próżno szukać takich obrazów pod hasztagiem #norway.

Ta książka nie jest reportażem ani zapiskami z osobliwych zarobkowych „wakacji”. Nie jest też próbą odmalowania portretu polskiego emigranta w Norwegii. To opowieści o tych, dla których kraina fiordów miała być lekiem na całe zło, gwarantem dobrobytu. Zapis obserwacji kogoś, kto – aby przetrwać – musiał zacząć marzyć na nowo, przytłumić wrażliwość, rozszerzyć zasoby ironii i spojrzeć na wszystko z dystansem.

NOrWAY. Półdzienniki z emigracji to wspomnienia z trzyletniego pobytu w jednym z najszczęśliwszych państw świata. To opowieść o zmaganiach z depresją, długami i samotnością. O pobycie w miejscu, które może łatwo zdusić i połknąć. O doświadczaniu raju – ale tylko przez tych, którzy będą w stanie go dostrzec i zrozumieć.

1200px-Spotify_logo_without_text.svg.png Posłuchaj dostępnej na Spotify playlisty do książki. 

Pobierz darmowy fragment

Piotr Mikołajczak (1983), absolwent polonistyki UAM w Kaliszu, współzałożyciel strony Icestory.pl, podróżnik, przewodnik po Islandii. Współautor dwóch reportaży o wyspie: Szepty kamieni, Historie z opuszczonej Islandii (2017, Wydawnictwo Otwarte) oraz Zostanie tylko wiatr. Fiordy Zachodniej Islandii (2019, Wydawnictwo Czarne). Po trzyletnim pobycie w Norwegii przeprowadził się na Islandię. Mieszka w Keflavíku.

Adam Gust (1988), absolwent Wydziału Komunikacji Multimedialnej UAM w Poznaniu. Zajmuje się fotografią kreacyjną. Wykorzystuje do projektów głównie analogowe techniki fotograficzne, a czasem zapomniane już alternatywne procesy historyczne, na przykład mokry kolodion na szklanych płytach. Jego prace zostały bardzo dobrze odebrane w Norwegii, gdzie mieszkał i pracował przez 7 lat.

 

Opcje dostawy:

W sklepie Wydawnictwa Otwartego oferujemy wysyłkę za pośrednictwem jednego z dostawców:

Poczta Polska - Paczka48


DPD - kurier


Inpost - Paczkomaty 24/7


Opcje płatności:

Płatności w naszym sklepie przyjmujemy wyłącznie przez system DotPay. Jeśli chcesz zapłacić przelefem tradycyjnym (w okienku banku, w okienku poczty lub elektronicznie, ale wpisując samodzielnie wszystkie dane do przelewu) zrób zakupy w sklepie, wybierz płatność DotPay i wśród dostępnych metod odszukaj "Przelew/przekaz". System wygeneruje odpowiednie dane oraz gotowy druk przelewu. UWAGA! Upewnij się, że tytuł transakcji wraz z jej numerem ("M-....") jest przepisany poprawnie. W przeciwnym wypadku możemy nie zaksięgować płatności automatycznie, a czas wysyłki może się wydłużyć.

WONO20719

Opis

Rodzaj oprawy
Miękka
Liczba stron
344
Autor
Piotr Mikołajczak
Rok wydania
2021

Pliki do pobrania

Darmowy fragment

Darmowy fragment książki

Pliki do pobrania (2.54M)

Komentarze

Oceń 

2021-10-03

Norwegia — urzekająca i piękna czy sroga i nieprzyjazna?

W zasadzie tylko raz w czasie mojego dorosłego życia nosiłem się z poważnymi zamiarami zarobkowego wyjazdu za granicę. Było to mniej więcej w połowie studiów i celem miała być właśnie ta mityczna, piękna Norwegia. Ostatecznie z planów nic nie wyszło i po lekturze najnowszej książki Piotra Mikołajczaka cieszę się, że tak się stało, bo różnie moje losy mogły się potoczyć.

Autor w kilkudziesięciu mniej lub bardziej powiązanych ze sobą rozdziałach opowiada o paru latach spędzonych na emigracji w Norwegii. Niektóre z nich są krótkie, czasem anegdotyczne, podszyte ironią i sarkazmem. Bywają też takie, które zmuszają czytelnika do głębszej refleksji i chwili zastanowienia. Autor snuje w nich rozważania na temat otaczającej go brudnej, trudnej i szarej rzeczywistości, w której nie ma miejsca na błędy, a liczyć można tylko na siebie.

Opowiada o spotkanych na swojej drodze ludziach – Norwegach, Szwedach, Duńczykach, imigrantach z Azji czy Afryki i oczywiście o często bardzo podobnych do siebie Polakach. Wydawać by się mogło, że każdy racjonalnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że bez znajomości języka w obcym kraju jest bardzo ciężko normalnie funkcjonować. Niestety wielu liczy na to, że jakoś to będzie i sobie poradzą, ale rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje te oczekiwania, co doskonale obrazują przytoczone w „NOrWAY” przykłady.

Mikołajczak, który z wykształcenia jest polonistą, do Norwegii wyemigrował, żeby zarobić na spłatę długów rodzinnej firmy. I kto wie, czy gdyby nie ten nóż na gardle, jego spotkanie z norweską codziennością nie zakończyłoby się przedwcześnie. Otwarcie pisze o swoich problemach, chwilach zwątpienia i epizodach depresyjnych. Dzieli się z nami tym, jakim wyzwaniom musiał podołać i jakie przeciwności przezwyciężyć, żeby wreszcie wyjść na prostą i móc odnaleźć w życiu spokój i szczęście.

Cieszy, że mu się to udało, ale wyłaniający się z kart książki obraz Norwegii daleki jest od powszechnych wyobrażeń i raczej nie zachęca do wyboru tej drogi. Przynajmniej jeśli nie ma się na miejscu stałego punktu zaczepienia w postaci pracy i jakiegoś kąta do spania. Niestety niektórzy (podobnie jak autor) nie mają wielkiego pola manewru i bywa, że brak perspektyw zmusza ich do wyjazdu.

Już po pierwszych kilku stronach widać, że pisanie to dla autora nie pierwszyzna. Płynnie zmienia tempo narracji i nie boi się rozbudowanych porównań i metafor. To, że potrafi pisać, udowodnił zresztą już we wcześniejszych książkach, więc nie powinno to dziwić. Dzięki barwnemu językowi, który doprawiony jest szczyptą humoru, książkę czyta się szybko, a na twarzy raz po raz pojawia się uśmiech i to pomimo tego, że opisywane wydarzenia nie zawsze były śmieszne. Tym, co jednak najbardziej przypadło mi do gustu, jest bezkompromisowa szczerość autora, która nadaje książce autentyczności i sprawia, że zostaje w głowie na dłużej.

Oceń 

2021-10-03

Słodko - gorzka opowieść emigranta

Dzięki lekturze NOrWAY Półdzienniki z emigracji dostałam dużą dawkę emocji takich najprawdziwszych, pisanych przez życie. Dużo męskiego humoru, melancholii, smutku ale też w ostatecznym rozrachunku nadziei, wynikającej z tego, że niezależnie od scenariusza jaki zaserwuje nam życie można się odbić. Podczas lektury miałam poczucie że jest mi dane poznać autora, wejść w świat który mi pokazuje, Jego codzienność emigranta. Ta historia to opowieść o drodze, główniej tej wewnętrznej, gdy zmagamy się z sobą i stąd ma dla mnie wymiar uniwersalny Język jest prosty, dialogi surowe, a jednocześnie czuć ten dystans bystrego obserwatora-autora. To wszystko sprawiło że byłam zaangażowana i czytało mi się NOrWAY ...znakomicie. Bardzo polecam

Oceń 

2021-10-03

Oblicze Norwegii, którego dotąd nie znałam

Temat emigracji zarobkowej jest mi zupełnie obcy, stąd z wielkim zainteresowaniem rozpoczynałam lekturę najnowszego tytułu w dorobku Piotra Mikołajczaka. W poprzednich książkach autora, napisanych wspólnie z Bereniką Lenard, otrzymałam niezwykły obraz Islandii. Tym razem nie będzie jednak przyjemnej podróży, zachwycających krajobrazów, fiordów i zorzy polarnej. Sytuacja, w której znalazł się autor zmusza go do wyjazdu na północ, by zarobić. Wyrusza do Norwegii, gdzie będzie musiał mierzyć się nie tylko z zupełnie inną rzeczywistością, ale również z własnymi demonami.

"Gdy się ten kraj oswoi i on oswoi nas, może być niezwykle spokojnym i przyjaznym miejscem do życia, a ci, którzy zadali sobie trud nauczenia się języka mogą tu odnaleźć raj na ziemi, gdzie po kilku miesiącach masz dobrą pracę, stać cię na wynajem przyzwoitego mieszkania, wakacje na wyspach. I wszystko, absolutnie wszystko jest tu kwestią priorytetów."

"Półdzienniki " to słowo, który dobrze oddaje czym właściwie jest ta książka. Jak sam autor wspomina nie jest to reportaż. W krótkich rozdziałach, będących zapisem wspomnień, przemyśleń i rozmów, Piotr Mikołajczak przybliża nam historię swojej emigracji, od przygotowania do wyjazdu, przez doświadczenia z podejmowanej pracy, aż do upragnionego końca. Z bibliotekarza i polonisty musi zmienić się między innymi w katechetę, sprzątacza klatek schodowych i domów nieboszczyków. Nie pomaga rozwijająca skrzydła depresja, samotność, zmęczenie i poczucie bezsilności. Wiszący nad głową dług jest jednak skutecznym motywatorem do podejmowania trudu mierzenia się z szarą norweską codziennością emigranta.

"Coś tkwi w niektórych ludziach, jakiś głęboko ukryty gen autodestrukcji, uwalniający swą fatalną moc szczególnie w warunkach emigracji, oddalenia od oswojonego życia i wydeptanych ścieżek."

Autor z niezwykłą wrażliwością maluje nam obraz obcego kraju, z którym jako jeden z nielicznych próbuje się oswoić. Swoje piękne i barwne opisy zestawia z męskim spojrzeniem i głosem "typowego" emigranta. Daje nam poznać losy rodaków, których spotyka na swojej drodze, ich spojrzenie na emigrację, plany na przyszłość, marzenia. Ukazuje nam rzeczywistość na obczyźnie bez koloryzowania, bez zachwytów, z niesamowitą szczerością. Dla wielu wyjazd na północ był szansą na lepsze życie, na nowy początek, a stał się początkiem końca, gwoździem do trumny.

„O poranku wychodzę na papierosa w deszczu. Leje nieprzerwanie od wielu dni, przez co szarość wsiąka w oczy jak woda w przepełnione studzienki. Niedługo się przeleją i zapłaczą, a ja mam wrażenie, że nadal tu będę stał i palił mokrego peta.”

Ta książka to nie tylko wnikliwe spojrzenie na emigrację. To podróż w głąb duszy autora, próba zmierzenia się z trudnymi emocjami i brakiem nadziei. To słodko-gorzka opowieść o odnajdywaniu siebie, swojego miejsca, nawiązywaniu relacji w wyjątkowo specyficznym środowisku. A wszystko napisane w taki sposób, że kolejne strony znikają w mgnieniu oka. Dla mnie była to lektura niezwykle angażująca, dostałam znacznie więcej niż się spodziewałam. Pozwoliła mi spojrzeć na piękny i na pozór idealny kraj, jakim jest Norwegii z zupełnie innej, nieznanej dotąd perspektywy. Był śmiech (chwilami przez łzy), współczucie, konsternacja, chwile refleksji. Po zakończeniu lektury natomiast świadomość, że nie był to zmarnowany czas. „NOrWAY. Półdzienniki z emigracji” to tytuł, który ma szansę pozostać w pamięci czytelnika na długo po lekturze. W mojej z pewnością pozostanie. Serdecznie polecam!

Oceń 

2021-10-01

Emigracja i emocje

Bardzo lubię reportaże, więc z chęcią sięgnęłam po tę książkę, tym bardziej, że na rynku czytelniczym nie ma zbyt wielu pozycji o współczesnej emigracji zarobkowej. Temat znam jedynie z nielicznych opowieści dorabiających sobie w ten sposób osób. Jednak „NOrWay. Półdziennik z emigracji” to dużo więcej niż reportaż. Książka z jednej strony ukazuje realia życia emigracyjnego, krok po kroku poznajemy szczegóły przygotowań do wyjazdu, drogę, mieszkanie, poszukiwanie pracy. Z drugiej zaś strony dostajemy emocjonalny obraz emigracji, co jest niezwykle ciekawe jako aspekt psychologiczny emigracji.

Dlaczego ludzie wyjeżdżają za granicę zarabiać pieniądze? Ciągle jeszcze istnieje przepaść między naszymi zarobkami tu na miejscu, w Polsce, a zarobkami w świecie zachodniej Europy, w porównywalnych zawodach. Poza tym „pieniądze piechotą nie chodzą, a jeżdżą w najlepszych brykach. Żeby je dogonić, musisz zwyczajnie zapierdalać”. Chęć szybkiego dorobienia się, pokazania sobie, a przede wszystkim innym, że jest się kimś w świecie, gdzie prestiż buduje się pieniędzmi, domem, drogim samochodem, czy zegarkiem, albo choćby możliwością zrobienia hucznej imprezy dla wszystkich kolegów, kiedy indziej zaś tak, jak w przypadku autora książki, potrzeba szybkiej spłaty długów, by z czystym kontem móc zacząć od nowa życie w rodzinnym kraju.

Emigracyjna powieść Piotra Mikołajczyka jest niezwykle ekspresyjna. Rzadko dostajemy relację zbudowaną na odczuciach, przemyśleniach i emocjach. Autor pokazuje emigrację od strony psychologicznej. Opisuje specyficzną grupę ludzi: często niewykształconych, nieznających języka, chwytających się każdej pracy, jaką tylko uda im się złapać. Ci ludzie nie skarżą się na swój los, na frustrację, bezsilność, często bezradność „depresję się zapija, wypala kartonami niebieskich elemów, wciąga razem z koką. […] Trzeba być twardym jak norweskie skały. Nikt, kogo znałem, nie przyznał się, że już dalej nie może iść, że upadł i nie ma siły wstać.”

Ludzie wracający z zagranicznego zarobkowania nigdy nie przyznają się, że było im ciężko i fizycznie, i psychicznie, że mieli okresy bez pracy, gdy rozpacz i frustracja paraliżowała: do następnej „roboty”, w której można się było odkuć. Nie, w domu, czy wśród kolegów, każdy szpanuje, roztacza wizje eldorado i krainy mlekiem i miodem płynącej. Myślę, że każdy z nas zna przynajmniej jedną, jak nie więcej takich osób. Mamią innych opowieściami o szybkich, łatwych zarobków i lekkim życiem na obczyźnie. Po przeczytaniu książki Piotra Mikołajczyka inaczej będę patrzeć na tych ludzi. W zasadzie to nawet rozumiem takie zachowanie: po czasie ciemnym, jak w Mordorze każdy chce, by słońce nie zachodziło.

Ciągłe napięcie związane z problemami w obcym kraju trzeba jakoś rozładować. Nie da się żyć w ciągłym stresie. „Demontaż potrafi mieć w sobie coś fascynującego i magicznego. Powinni go spróbować wszyscy sfrustrowani życiem biznesmeni, dzieci niemogące już wytrzymać z matkami i ojcami […]. Wzięcie do ręki młotka, dłuta, łomu czy młota pneumatycznego, zniszczenie czegoś, zmiana materii stałej w kruchą, znęcanie się nad martwym kawałkiem ściany jest oczyszczające i dobre.” Coś w tym jest. Przypomina mi to powstające pokoje furii, pokoje wściekłości, gdzie można rozładować napięcie przez niszczenie różnych sprzętów.

Emigracyjny robotnik, daleko od kraju, bez znajomości lokalnego języka, bez rodziny, przyjaciół, który nie może sobie pozwolić na wyjście do pubu, restauracji i ograniczony jest do towarzystwa takich samych jak on emigrantów to obraz bardzo smutny i przytaczający. Co dzieje się w umysłach tych ludzi wiedzą tylko oni, my możemy tylko spojrzeć na nich przez pryzmat spostrzeżeń i przemyśleń autora książki, który ciężko przeżył kilkuletni wyjazd.

Cieszę się, że przeczytałam „NOrWAY. Półdziennik z emigracji”. To książka mądra i dająca do myślenia. Pokazuje, że nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje, a życie nie jest czarnobiałe, ale ma wiele odcieni szarości. Napisana jest pięknym językiem, wartko, nie można się od nie oderwać od pierwszej, do ostatniej strony, choć nie jest łatwa w odbiorze. Polecam wszystkim, którzy chcą poznać emigracyjne życie zarobkowe z perspektywy emocji, uczuć i przemyśleń polonisty, którego zakręcone koleje losu zmusiły do wyjazdu i pracy w Norwegii.

Oceń 

2021-10-01

NorWAY. Półdzienniki z emigracji

Podchodzę z wielką rezerwą do książek autobiograficznych pisanych współcześnie. Boję się, że ich język będzie literacko za prosty w takim narzekającym klimacie, a niestety takie książki zdarzało mi się czytać. W przypadku tej książki mogłam już odetchnąć od pierwszych stron, bo literacko świetnie się czyta i jest napisana w taki sposób, w jaki ja sama chciałabym ją napisać.

Wpływa na to na pewno fakt, że autor z wykształcenia jest polonistą i potrafi operować pięknym językiem polskim. Nie za wzniosłym i metaforcznym, tylko takim czysto literacko, gdzie nawet wulgaryzmy są wpisane w punkt i nie są używane zbyt przesadnie. NorWAY to zapiski autora z jego przymusowej emigracji, która była spowodana długami w kraju. Śledzimy jego trzyletnią drogę w tym, by przede wszystkim uwolnić się finansowo i poradzić sobie ze wszystkimi innymi problemami, z którymi musi się zmagać we własnej głowie, a które myślę nie są nikomu z nas obce.

Autor przez te lata zmaga się z depresją, ale nie musicie się bać, że to będzie narzekająca i przygnębiająca opowieść. Dochodzę do wniosku, że w tym przypadku depresja ciągnie się za bohaterem w zwyczajnej codzienności, która na emigracji do łatwych nie należy. Te emocje nie są w sposób dosadny ukazane, ale je czuć w całości. Dochodzę do wniosku, że to właśnie ta bura codzienność daje najbardziej w kość wszystkim, którzy zmagają się z depresją. Spotkani ludzie, podjęte prace i niecodzienne-codzienne sytuacje są tak interesująco pokazane, że przez tę książkę się płynie. W czym na pewno pomagają krótkie, ale treściwe rozdziały i zdjęcia, które wspomagają naszą wyobraźnię.
Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona całością i polecam wam się z nią zapoznać.

Oceń 

2021-09-28

"NOrWAY" Piotra Mikołajczaka

Świetnie napisana relacja z wymuszonej życiowymi problemami emigracji zarobkowej do Norwegii. Jest refleksyjnie, ale równocześnie szczerze i prawdziwie - bez upiększania i kreowania rzeczywistości. A wszystko podlane sosem czarnego humoru. Serdecznie polecam!

Oceń 

2021-09-26

Szara emigracja

Temat emigracji zarobkowej jest znany chyba każdemu z nas. Ja znam bardzo wiele osób w swoim otoczeniu, wśród rodziny, znajomych, sąsiadów którzy wyjechali do pracy za granicę. Opowieści o ich emigracyjnych przeżyciach też wysłuchałam bardzo wiele. Przeważnie są one przechwalaniem się zarobkami, nabytymi dobrami, kupionymi samochodami. Tylko nieliczni mówią o tęsknocie za rodziną, krajem, o chwilach zwątpienia. W książce Pana Piotra Mikołajczaka podobało mi się ukazanie problemu emigracji zarobkowej od strony przeżyć wewnętrznych bohatera. Autor nie boi się pisać o samotności, przemęczeniu czy upokorzeniu z powodu braku pracy.
Decyzja o wyjeździe zarobkowym Pana Piotra podobna jest do wielu innych, podobnych historii. Znalazł się on na „życiowym zakręcie”, jego życie osobiste legło w gruzach. Interes, który prowadził z ojcem nie powiódł się, skutkiem czego powstał ogromny dług, który wyrokiem sądu musiał on systematycznie spłacać. Aby zdobyć pieniądze postanawia wyjechać do pracy do Norwegii. Na miejscu nie wszystko układa się po jego myśli, znalezienie jakiejkolwiek pracy stanowi duży problem. Dlatego podejmuje się on wszystkich możliwych zajęć, aby jak najszybciej spłacić dług i zarobić na skromne utrzymanie. Nie wstydzi się żadnej pracy, sprząta klatki schodowe, pracuje na budowach, przy remontach. Mieszka w bardzo trudnych warunkach, obskurnych pokojach i barakach robotniczych. Czuje, że odstaje od kolegów z pracy, ludzi prostych, którzy również przyjechali tu „za pieniądzem”. Swoją tęsknotę za rodziną i swój ciężki los na obczyźnie topią oni w alkoholu, aby wypełnić wolny czas grają w karty lub w gry komputerowe, słuchają piosenek disco polo. Pan Piotr, chociaż lepiej wykształcony od swoich kolegów, nie okazuje im tego, razem z nimi żartuje, pracuje ramię w ramię, a gdy trzeba to pomoże w urzędowych sprawach.
Książka ma słodko - gorzki smak. Można się naprawdę pośmiać z zabawnych sytuacji w pracy, męskich dialogów, rubasznych dowcipów. Widać, że autor polubił wielu ze swoich współpracowników i współlokatorów. Opowiada o nich z humorem, ciepło i z życzliwością. Jednocześnie wyczuwa się w tekście determinację autora do jak najszybszego zdobycia funduszy na spłatę długów i rozpoczęcia nowego rozdziału w życiu, chce on jak najszybciej wyrwać się z trudnej dla niego sytuacji życiowej.
Klimat książki jest jak norweska zima - szara i depresyjna. Oprawa graficzna książki współgra z jej nastrojem. Widać jednak, że autor na duszę humanisty (jest zresztą nim z wykształcenia). Piękne opisy natury są malownicze i poetyckie, a przedstawienie przeżyć wewnętrznych bardzo emocjonalne i głębokie. Połączenie pięknego języka literackiego z prostymi, męskimi dialogami – ostrymi i wulgarnymi, stworzyło zaskakująco doskonałe połączenie. Atutem książki jest duża dawka humoru, chociaż odebrałam to jako „śmiech przez łzy” Pana Piotra. Słychać w tych fragmentach rozpaczliwe wołanie autora – co ja tu k...a robię?...
Książka bardzo mi się podobała. Pokazuje prawdziwe, ludzkie uczucia i tęsknoty. Autor nie bał się opisać swoich chwil załamania, zwątpienia, upokorzenia. W powieści czuć autentyczność i realizm. Nie ma tu fałszu, przechwalania się wspaniałym życiem, wysokimi zarobkami.
Powieść gorąco polecam. To kawał dobrej literatury.

Oceń 

2021-09-24

opinia o książce

To pierwsza przeczytana przeze mnie książka Piotra Mikołajczaka.
Najbardziej zaskakuje mnie w niej powód emigracji autora. Jeszcze nie słyszałem, aby ktoś z takiego  powodu  jak autor emigrował. Przeżywając w Norwegii często bardzo trudne i dramatyczne momenty - potrafi okrasić je optymizmem i humorem. Z sytuacji nie nadających się do żartów, podczas ich realistycznego opisywania autor potrafi wydobyć elementy lżejsze i zakończyć opowieść optymistycznie. Przedstawiani ludzie - nieraz mimo ogromnych wad - nie są "potępiani w czambuł". Imając się różnych prac styka się z ludźmi daleko odbiegającymi od swojego poziomu, bardzo prostymi, wręcz prostackimi. Nie wyśmiewa żadnego z nich, a wnikliwie opisuje.
Bardzo podobają mi się zamieszczone zdjęcia-nie wysmakowane artystycznie, niektóre robione szybko bez staranności o kompozycje kadru, jakby autor nie miał czasu na ustawienie aparatu. Jednak to nie wada, a potwierdzenie, ze autor robił je podczas pracy-często ciężkiej pracy fizycznej.
A norweski raj?-cóż - nie ma i nie będzie chyba nigdy kraju, który mógłby być rajem dla wszystkich, a szczególnie tych z niższych szczebli drabiny społecznej wśród, których autor się głownie obraca.

Oceń 

2021-09-16

Recenzja przedpremierowa



Kolejny świetny zbiór opowieści, tym razem spisany tylko przez Piotra. To jest zupełnie inna pozycja, niż dwie poprzednie. Pomijając fakt, że to opowieści z innych państw, to różni je również klimat.
Już od samego początku widać, że to nie będzie łatwa książka. Łatwa do czytania, łatwa do napisania też pewnie nie była. A miało być łatwo. Wyjazd, szybkie znalezienie dobrze płatnego zajęcia, spłata długów, poprawa samopoczucia, lepsze życie. Z pewnością niejeden emigrant tak właśnie wyobraża sobie swoje życie za granicą. Opowieści Piotra pokazują, że nie zawsze tak musi być. Szczególnie, jeśli nie jedziesz z czystą kartą i masz do spłacenia długi, depresję i koszmary. Norwegia wcale nie okazuje się, tym czego oczekujesz. Trudności z pracą, która jeśli się znajdzie to jest niezgodna z twoimi zainteresowaniami, wykształceniem, a nawet z tym w co wierzysz. Podczas trzyletniego pobytu w Norwegii autor trudził się wieloma zajęciami: sprzątaniem, składaniem mebli, uczeniem religii, budowlanką. Poznał wielu Polaków, ich historie, ich styl życia i poglądy na świat. I to nam właśnie opowiada. Momentami jest śmiesznie, jednak większość opowieści to swego rodzaju walka o siebie, o lepsze dobro, o pożegnanie się z decyzjami i ich konsekwencjami w Polsce.

To bardzo dobra książka. Nie było dla mnie zaskoczeniem, kiedy okazało się, że przeczytałam te ponad 300 stron w krótkim czasie. Pokazuje, że to co może z boku wydawać się rajem, nie zawsze nim jest, a przede wszystkim - nie dla każdego.

Oceń 

2021-09-16

Recenzja

Kolejny świetny zbiór opowieści, tym razem spisany tylko przez Piotra. To jest zupełnie inna pozycja, niż dwie poprzednie. Pomijając fakt, że to opowieści z innych państw, to różni je również klimat.
Już od samego początku widać, że to nie będzie łatwa książka. Łatwa do czytania, łatwa do napisania też pewnie nie była. A miało być łatwo. Wyjazd, szybkie znalezienie dobrze płatnego zajęcia, spłata długów, poprawa samopoczucia, lepsze życie. Z pewnością niejeden emigrant tak właśnie wyobraża sobie swoje życie za granicą. Opowieści Piotra pokazują, że nie zawsze tak musi być. Szczególnie, jeśli nie jedziesz z czystą kartą i masz do spłacenia długi, depresję i koszmary. Norwegia wcale nie okazuje się, tym czego oczekujesz. Trudności z pracą, która jeśli się znajdzie to jest niezgodna z twoimi zainteresowaniami, wykształceniem, a nawet z tym w co wierzysz. Podczas trzyletniego pobytu w Norwegii autor trudził się wieloma zajęciami: sprzątaniem, składaniem mebli, uczeniem religii, budowlanką. Poznał wielu Polaków, ich historie, ich styl życia i poglądy na świat. I to nam właśnie opowiada. Momentami jest śmiesznie, jednak większość opowieści to swego rodzaju walka o siebie, o lepsze dobro, o pożegnanie się z decyzjami i ich konsekwencjami w Polsce.

To bardzo dobra książka. Nie było dla mnie zaskoczeniem, kiedy okazało się, że przeczytałam te ponad 300 stron w krótkim czasie. Pokazuje, że to co może z boku wydawać się rajem, nie zawsze nim jest, a przede wszystkim - nie dla każdego.

Oceń 

2021-09-15

Ważna świetnie napisana ksiązka.

Potrzebna i mądra opowieść.

Czy Norwegia to raj ?
Zależy dla kogo.
Być może dla Norwegów.

Autor spędził tam parę lat usiłując wyprostować pewne sprawy ze swojego życia.
Czy mu się udało ? Zależy, jak na to spojrzeć.
Czy pozbycie się długów było warte życia w nędzy, w nierzadkim upodleniu, w brudzie, w towarzystwie innych wyrzutków ?
Świetny, barwny język opowieści powodował, że niejednokrotnie musiałem się roześmiać, ale ten barwny język nie mógł przykryć beznadziejnej prozy codzienności.
Piotr, aby przeżyć, chwytał się każdej pracy.
Był budowlańcem, mopowym, popychadłem w kuchni, betoniarzem, nosicielem worków z cementem. Ba, był nawet katechetą!
I te ciągnące się beznadziejne dni, tygodnie, miesiące, lata..

Każdy, kto myśli o pracy poza granicami naszego kraju, kto marzy o szybkim zarobku, budowie domu, kupnie samochodu, podziwie i zazdrości sąsiadów powinien tę książkę przeczytać.

Polecam z czystym sumieniem!!

Napisz swoją opinię

NOrWAY. Półdzienniki z emigracji

Pobierz darmowy fragment

Napisz swoją opinię

Zobacz także