• -5,00 zł

NOrWAY. Półdzienniki z emigracji

44,99 zł
39,99 zł Zniżka 5,00 zł
Brutto
Ilość

W ciszy, jaka zapada tu po północy, nie ma nic, co można polubić, a zarazem wszystko, co kocha się w największym mieście nad fiordami. Światła uderzają do głowy, śnieg chrzęści pod butami, a my staramy się nie stopić.

Życie według trzech P – pracować, płacić, przeżyć. Litry wódki z przemytu, słoiki z musztardą, w których lądują niedopałki papierosów wypalanych jeden za drugim przez króla Mirasa. Zmęczeni emigranci walczący o norweskie korony. Na ulicach szczury i bezdomni krążący po zaułkach pachnącej trawą dzielnicy Grünerløkka w Oslo. Gdzieś między tym wszystkim cytowanie Franka Herberta, nadwrażliwość i nauczanie religii. To też Norwegia, choć próżno szukać takich obrazów pod hasztagiem #norway.

Ta książka nie jest reportażem ani zapiskami z osobliwych zarobkowych „wakacji”. Nie jest też próbą odmalowania portretu polskiego emigranta w Norwegii. To opowieści o tych, dla których kraina fiordów miała być lekiem na całe zło, gwarantem dobrobytu. Zapis obserwacji kogoś, kto – aby przetrwać – musiał zacząć marzyć na nowo, przytłumić wrażliwość, rozszerzyć zasoby ironii i spojrzeć na wszystko z dystansem.

NOrWAY. Półdzienniki z emigracji to wspomnienia z trzyletniego pobytu w jednym z najszczęśliwszych państw świata. To opowieść o zmaganiach z depresją, długami i samotnością. O pobycie w miejscu, które może łatwo zdusić i połknąć. O doświadczaniu raju – ale tylko przez tych, którzy będą w stanie go dostrzec i zrozumieć.

Pobierz darmowy fragment

Piotr Mikołajczak (1983), absolwent polonistyki UAM w Kaliszu, współzałożyciel strony Icestory.pl, podróżnik, przewodnik po Islandii. Współautor dwóch reportaży o wyspie: Szepty kamieni, Historie z opuszczonej Islandii (2017, Wydawnictwo Otwarte) oraz Zostanie tylko wiatr. Fiordy Zachodniej Islandii (2019, Wydawnictwo Czarne). Po trzyletnim pobycie w Norwegii przeprowadził się na Islandię. Mieszka w Keflavíku.

Adam Gust (1988), absolwent Wydziału Komunikacji Multimedialnej UAM w Poznaniu. Zajmuje się fotografią kreacyjną. Wykorzystuje do projektów głównie analogowe techniki fotograficzne, a czasem zapomniane już alternatywne procesy historyczne, na przykład mokry kolodion na szklanych płytach. Jego prace zostały bardzo dobrze odebrane w Norwegii, gdzie mieszkał i pracował przez 7 lat.

 

WONO20719

Opis

Rodzaj oprawy
Miękka
Liczba stron
344
Autor
Piotr Mikołajczak
Rok wydania
2021

Pliki do pobrania

Darmowy fragment

Darmowy fragment książki

Pliki do pobrania (2.54M)

Zobacz także

Komentarze

Oceń 

2021-12-07

Prawda o życiu na obczyźnie

Chyba każdy choć raz w swoim życiu zastanawiał się jakby to było mieszkać w innym miejscu świata. A jeśli decyzja i emigracji już zapadła, to jakie były kryteria? Bo przecież to nie jest łatwa decyzja, gdzie chce się zaczynać od początku.

W książce "Norway. Półdzienniki z emigracji" Piotra Mikołajczaka każdy z nas ma okazję zajrzeć do życia tych, którzy zdecydowali się na życie w Norwegii, pozwala podejrzeć życie samego autora. Co ciekawe książka nie jest w żadnym wypadku reportażem, a raczej osobistymi przemyśleniami Mikołajczaka na temat Norwegii.

Norwegia jest krajem, który zawsze chciałam odwiedzić, a dzięki książce "Norway. Półdzienniki z emigracji" choć po części mogłam poznać jak się żyje w tym kraju emigrantom.

"Norway... ", to książka, która nie jest tylko dziennikiem, czy też półdziennikiem jak zatytułował ją auto. To dodatkowo piękny album ze zdjęciami, które zachwycają.

Dzięki rozdziałom, które są stosunkowo krótkie książka nie męczy, a każda kolejna historia wydaje się być ciekawsza od poprzedniej. Każdy rozdział, to wspomnienia; wspomnienia ważnych wydarzeń jakie spotkały autora. Ta słodko - gorzka opowieść, to prawdziwe życie jakim żyją Polacy, Polacy, którzy zdecydowali się na rozpoczęcie wszystko na nowo w Norwegii.

A jakie jest to prawdziwe życie na emigracji? Pełne strachu, próby odnalezienia swojego miejsca w świecie, ale też pełne radości i przygody. Czy autor koloryzuje? Nie wydaje mi się, bo czytając miałam wrażenie, że ta książka aż bije szczerością. Szczerością momentami trudną, ale przecież takie jest właśnie życie, raz kolorowe, raz szare i brudne.

Czy warto przeczytać "Norway. Półdzienniki z emigracji"? Zdecydowanie tak! Ta historia pozwoli poznać prawdę jak jest. Pomoże też zobaczyć iskierkę nadziei tym, którzy dopiero co zaczynają to nowe, emigracyjne życie. A może pomoże też w podjęciu decyzji tym, którzy się zastanawiają...


@jolka_witek

Oceń 

2021-12-01

Norwegia inaczej

Norwegia to jeden z tych krajów, które mam ochotę zwiedzić. Kiedy więc nadarzyła się okazja przeczytać o niej książkę od razu się zgłosiłam. Byłam ciekawa jak człowiek będący tam 3 lata przedstawia to państwo. W książce znalazłam opis zderzenia z rzeczywistością. Opowiada ona o tym, że emigracja zarobkowa to nie droga usłana różami, gdzie na każdym rogu czeka pracodawca z otwartymi ramionami i workiem pieniędzy. Pan Piotr opisuje swoją walkę z depresją, długami i wg mnie najgorszą rzeczą, czyli samotnością.

Czy Norwegia rzeczywiście tak wygląda jak ją opisano? Nie mam pojęcia, nigdy tam nie byłam. Wiem jednak, że dla mnie "NOrWAY. Półdziennik z emigracji" to bardzo wartościowa lektura. Książka wzrusza, porusza i zmusza do refleksji. Dzięki lekkiemu pióru autora czyta się ją bardzo przyjemnie, a zdjęcia pozwalają jeszcze bardziej zagłębić się w tym świecie.

Według mnie każdy powinien ją przeczytać. Polecam!

Oceń 

2021-11-28

Życie na emigracji wcale nie jest takim rajem, jakim mogłoby się

Czy kiedykolwiek myśleliście o emigracji? Czym byście się kierowali wybierając miejsce, w którym zaczniecie wszystko od nowa, które ma Wam pomóc zbudować życie jeszcze raz i uporać się z przeszłością?
W książce "Norway. Półdzienniki z emigracji" mamy okazję podglądać, jak wygląda życie emigranta w Norwegii. Warto tutaj jednak zaznaczyć, że ta historia nie jest reportażem ani pamiętnikiem. Autor przybliża nam swoje osobiste spojrzenie na ten kraj.
Norwegia, jest dla mnie jednym z dwóch krajów, które nie tylko bardzo chciałabym odwiedzić, ale też mogłabym rozważyć tam ewentualną emigrację, dlatego ciekawym było dla mnie przeczytać obserwacje kogoś, kto zaczął tam budować swoje życie na nowo, bez konkretnego planu.
Pierwsze, co już na wstępie bardzo mi się spodobało, to to, że w książce jest bardzo dużo zdjęć, a dodatkowo w prezencie dostajemy też kilka kodów qr, by móc zobaczyć jeszcze więcej pięknych ujęć, które przybliżą nam jeszcze bardziej opisywaną Norwegię z perspektywy autora.
Rozdziały są króciutkie, co zdecydowanie do mnie przemawia i sprawia, że historia nie męczy i się nie dłuży. Każdy z rozdziałów przypomina krótkie wspomnienie jakiegoś wydarzenia, co sprawia, że ma się poczucie czytania swego rodzaju zbioru opowieści. Często też te rozdziały kończyły się ciekawą puentą. Jednakże czasami odczuwałam chaos w wydarzeniach, niektóre wątki nie do końca były dokończone, by powrócić do nich po jakimś czasie, co wprowadzało mnie w lekkie zagubienie. Niemniej nie było to jakoś bardzo uciążliwe, gdyż sam styl pisania autora jest bardzo przyjemny w odbiorze, a sama książka słodko-gorzka i niejednokrotnie wywoła mimowolny uśmiech na naszej twarzy, ale też skłoni do refleksji, wprowadzi w zadumę. Mamy w końcu do czynienia z depresją, długami, próbą znalezienia swojego miejsca na obczyźnie, co też niesie za sobą problemy, takie jak chociażby znalezienie stałego zatrudnienia. Cieszę się, że od książki bije szczerość, nie ma się wrażenia, że autor próbuje podkoloryzować coś w którąkolwiek stronę. Oczekiwania, nadzieje, emocje, humor, przeciwności, problemy ludzi, którzy nagle rzucili wszystko, by ułożyć i naprawić swoje życie. To wszystko znajdziemy w tej książce. Ciekawym zabiegiem było dla mnie też opisy snów, które co jakiś czas się pojawiały, lubiłam czytać te fragmenty i je analizować.
Podsumowując, czas spędzony z książką uważam za przyjemny, myślę, że warto mieć ją na swojej półce i zapoznać się osobiście z zawartością, by móc poznać, jak fenomenalnie autor opisał towarzyszące mu emocje podczas wzlotów i upadków w czasie emigracji. Ta historia pozwoli pomóc każdej osobie otworzyć oczy na trudy życia na emigracji i uzmysłowić, że to wcale nie jest raj na Ziemi i niesie za sobą bardzo wiele trudów, wyzwań, niekiedy zagubienia czy poczucia beznadziei, z czym trzeba sobie jakoś poradzić.
Moja ocena, to: 7,5/10
Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Oceń 

2021-11-25

Kiedy raj nie jest rajem.

Norwegia to jeden z topowych krajów, które chciałabym w przyszłości odwiedzić. Być może jedynie w celach turystycznych, nigdy nie rozpatrywałam tego kraju w kategoriach emigracyjnych. Moje małe wyobrazenia o tym kraju nieco runęły przez tę książkę, przyznam szczerze. To bardzo gorzka opowieść o realiach związanych z emigracją do Norwegii. Nie przeczytacie w niej o krainie mlekiem i miodem płynącej, o tym, że każdy w Norwegii jest piękny i bogaty. Ta książka to opowieść o tym, jak można zderzyć się z rzeczywistością. Nie jest to dziennik ani reportaż, to najbardziej gorzka opowieść o tym, jak wygląda emigracja zarobkowa i że nie jest tak, że obcy kraj czeka na nas z otwartymi ramionami i obdarowuje workami pieniędzy.

Życie według trzech P – pracować, płacić, przeżyć. Litry wódki z przemytu, słoiki z musztardą, w których lądują niedopałki papierosów wypalanych jeden za drugim przez króla Mirasa. Zmęczeni emigranci walczący o norweskie korony. Na ulicach szczury i bezdomni krążący po zaułkach pachnącej trawą dzielnicy Grünerløkka w Oslo.

To przede wszystkim bardzo wzruszająca i na wskroś przejmująca historia. Pogoń za lepszym życiem nie zawsze jest usłana różami. Nie spodziewałam się tylko, że będzie aż tak depresyjna. Wiedziałam na co się piszę sięgając po taką pozycję i czytając opis, ale to zdecydowanie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Nie ukrywam jednak, że to nadało właśnie autentyczności tej książce, ta depresyjność i olbrzymi mrok.

Poza szczerymi opisami, w książce znajdziemy niewielką fotorelację z wyjazdu, znajdziemy tam zdjęcia, które pokazują Norwegię od zupełnie innej, mroczniejszej strony niż pokazują nam choćby różne broszury turystyczne. Pokazują przepiękne miasta, przyrodę. Tu nie znajdziemy tego. Tu znajdziemy nagą prawdę, obnażenie raju na ziemi.

Czy mogę rozpatrywać tę książkę pod kątem tego, że mi się podobała? Raczej nie sądzę. To książka dla każdego, dosłownie dla każdego, kto kiedykolwiek pomyślał, że emigracja to ucieczka do raju. Ta książka pozwala zejść na ziemię i zapada w pamięć. Nie zapomnę o tej pozycji bardzo długo.

Oceń 

2021-11-25

Szara rzeczywistość emigracji.

Czym skusiła mnie książka?
Przede wszystkim Norwegią. Skandynawia to miejsce które niesamowicie mnie fascynuje, i może nie tyle co chciała bym się tam przenieść, ale z pewnością i z ogromną chęcią zwiedziłabym te kraje „wzdłuż i wszerz”.

W „NOrWAY” dostajemy natomiast samo życie, życie na emigracji. O walce o lepszy byt, o depresji, chwilach zwątpienia.

Choć miałam tego świadomość, ta książka dogłębnie pokazała mi, że w obcym kraju wcale nie jest łatwo. Tracisz w zupełności swoje dotychczasowe życie, nie jesteś u siebie, jesteś zupełnie obcy wśród Norwegów. I nie ważne czy tu jesteś urzędnikiem czy może nauczycielem. Łapiesz się każdej pracy, bo jesteś tam w celach zarobkowych.

Piotr Mikołajczak w tak świetny sposób ujął całość własnej podróży, że czytając miałam wręcz niesamowicie prawdziwe odczucie tego wszystkiego. Zdjęcia zawarte w środku dodają realizmu i uroku.

Czytajcie! Ta książka zapada w pamięci!

Oceń 

2021-11-24

Norway

„NOrWAY. Półdzienniki z emigracji” to wspomnienia z trzyletniego pobytu w Norwegii. To opowieść o zmaganiach z depresją, długami i samotnością. O emigrantach walczących o lepsze życie. O pobycie w miejscu, które może łatwo zdusić i połknąć.

Jest to książka przede wszystkim o zderzeniu z rzeczywistością, o tym, jak ludzie wyobrażają sobie Norwegię, i o tym, jak wygląda ona naprawdę. A także o pogoni za marzeniami, wielkich ambicjach i przyziemnej rzeczywistości, która zdecydowanej większości z nas nie rozpieszcza. Autentyzm historii pogłębia fakt, że Piotr Mikołajczak pisze niemal bez edytorskiej i cenzorskiej ingerencji – „pisze swoim” językiem, opowiada o przeżyciach i wrażeniach niezwykle szczerze, bez zahamowań i w sposób dalece odbiegający od tego, co określamy polityczną poprawnością.

Książka niezwykle wartościowa, wzruszająca, choć w ogólnym rozrachunku raczej dojmująco smutna, z nielicznymi pozytywnymi akcentami. Uśmiech może zagościć na twarzy czytającego, kiedy pojawiają się relacje ukazujące absurdy.

Oceń 

2021-11-18

Cała prawda o życiu na Obczyźnie

Czytając książkę miałam ciągle uśmiech na twarzy, a jednocześnie z nostalgią wracałam do przeszłości... Bo wiem dokładnie o czym pisał Autor , co przeżywał i co zobaczył... 12 lat żyłam na Obczyźnie, tylko nie w Norwegii a w Anglii...

I ogromnie zazdroszczę Panu Piotrowi, że potrafił przelać to wszystko na papier, to co dzieje się na emigracji ... Jego emocje, jakie mu towarzyszyły podczas szukania pracy... Rozczarowanie... Strach... Walka i siła ...

Rozdział Szczuropolacy doskonale przypomniał mi chwile, jak nie raz się tam czułam... Jak widziałam rodziny czy znajomych którzy zostali w Polsce, a to kolejne dziecko, a to święta w gronie rodzinnym... I mimo braku kasy szczęśliwi...

Świetna książka! Dla tych co byli na emigracji i dla tych,którzy chcieliby poznać smak zarabiania pieniędzy w obcym kraju.

Oceń 

2021-11-13

NORWAY PÓŁDZIENNIKI o emigracji

Książka "NOrWAY półdzienniki o emigracji" Piotra Mikołajczaka to historia walki o lepsze jutro, opowiedziana w niezwykły sposób. Lekkie pióro, czarny humor, realia emigracji przedstawione na nieco ponad 300-tu stronach. Wiele osób uważa, że wyjazd za granicę, szczególnie okolice Skandynawii to niesamowita przygoda. Norwegia to kraj z przepięknymi widokami, gdzie ludzie zarabiają najwięcej, można zobaczyć zorze, nie ma kryzysu... Takie teorie niejednokrotnie słyszał autor, słyszałam ja.. Ale czy aby napewno wszystko jest takie kolorowe jak słyszymy?
Pan Piotr zdecydował się wyemigrować do Norwegii latem 2012 roku wraz z kolegą. Pogrążony w smutku, z depresją, rzuca prace w bibliotece i wyjeżdża, a z tyłu głowy wciąż krążą myśli, że "tam nigdy nie będzie u siebie". Jednak nie ma innego wyjścia, musi wyjechać w celach zarobkowych.
Dociera do Norwegii, po tygodniu oswajania się z nową rzeczywistością wraz z Adamem zaczynają szukać pracy. Mija miesiąc, okazuje się, że znalezienie pracy nie jest takie proste, szczególnie gdy pojawia się bariera językowa. W końcu się udaje, dostaje pierwsza pracę. Ma uczyć w szkole- obejmuje posadę katechety. Kolejną propozycją jaką otrzymał, była praca przy transporcie mebli. Pracując tam udaje mu się uzbierać na pierwszą ratę, tak aby spłacić część długu zgodnie z ugodą zawartą w sądzie. Następnymi przygodami okazały się: praca w chińskiej restauracji - jak to określił autor - "kariera gąbki do mycia naczyń" :), praca w firmie sprzątającej rzeczy nieboszczyka, czyszczenie klatek schodowych, demontaż, place budowy, montaże... Tak naprawdę Pan Piotr chwytał się każdej pracy, w końcu przyjechał tu po to by spłacić długi.
Książka z ogromnym dystansem, czarnym humorem, rzeczywistością, która nie malowała się tysiącem barw. Walka o przetrwanie, dążenie do celu, tak by móc wrócić z czysta karta do kraju.
Serdecznie polecam tę książkę. Opowieść o trzy letniej emigracji, zmaganiach z depresją, walce z długami i samotnością... Historia ta pozwoliła mi inaczej spojrzeć na ten kraj, nie tylko z perspektywy przepięknych fiordów i "najpiękniejszych chmur na świecie".

Oceń 

2021-10-16

NO WAY

Polonista, bibliotekarz, dziennikarz i muzyk amator w świecie emigracji montuje ścianki gipsowo-kartonowe, miesza beton i składa meble w luksusowym hotelu. Robi wiele, by zarobić pieniądze i spłacić długi. Mierzy się z samotnością i depresją, a wszystko to opisuje w luźnej formie, która nie jest dziennikiem i nie jest pamiętnikiem, ale do tych form jej najbliżej. Autor skupia się na szarej codzienności, którą opisuje ze szczerością. Mówi o tym, co wcześniej myślał o Norwegii, Oslo czy emigracji, a jak w jego wypadku to wyglądało naprawdę. Opowiada o ludziach wokół siebie i o miejscach, w których się znalazł.

Odkąd pamiętam dorośli wokół mnie emigrowali za lepszymi zarobkami, ale pierwszy raz spotkałam się z tak szczerą opowieścią człowieka, który musi zostawić bliskich i dobrze znany kraj. W końcu mogłam wniknąć w umysł osoby, która znajduje się tyle kilometrów od tego, co zna. Która szuka pracy, szuka mieszkania i szuka miejsca dla siebie.

Lubię szczerość i lubię więcej wiedzieć o codzienności zwykłych-niezwykłych ludzi, więc tytuł ten sporo wniósł do mojego życia. Pozwolił mi spojrzeć z nieco innej perspektywy na to, co znajduje się wokół mnie i teraz wszystko rozumiem trochę bardziej. Piotra Mikołajczaka nie trzeba lubić, ale można dzięki niemu trochę zyskać.

Co ciekawe! Książka podzielona jest na kolejne lata emigracji autora, a przy początku opowieści o każdym roku znajdziemy kod, po którego zeskanowaniu możemy zobaczyć więcej zdjęć, niż zostało użytych w książce. Wykonał je sam Piotr Mikołajczyk oraz jego przyjaciel i kompan w emigracji — Adam Gust. Prawie nigdy nie korzystam z tej możliwości, ale zawsze ją doceniam.

Oceń 

2021-10-03

Norwegia — urzekająca i piękna czy sroga i nieprzyjazna?

W zasadzie tylko raz w czasie mojego dorosłego życia nosiłem się z poważnymi zamiarami zarobkowego wyjazdu za granicę. Było to mniej więcej w połowie studiów i celem miała być właśnie ta mityczna, piękna Norwegia. Ostatecznie z planów nic nie wyszło i po lekturze najnowszej książki Piotra Mikołajczaka cieszę się, że tak się stało, bo różnie moje losy mogły się potoczyć.

Autor w kilkudziesięciu mniej lub bardziej powiązanych ze sobą rozdziałach opowiada o paru latach spędzonych na emigracji w Norwegii. Niektóre z nich są krótkie, czasem anegdotyczne, podszyte ironią i sarkazmem. Bywają też takie, które zmuszają czytelnika do głębszej refleksji i chwili zastanowienia. Autor snuje w nich rozważania na temat otaczającej go brudnej, trudnej i szarej rzeczywistości, w której nie ma miejsca na błędy, a liczyć można tylko na siebie.

Opowiada o spotkanych na swojej drodze ludziach – Norwegach, Szwedach, Duńczykach, imigrantach z Azji czy Afryki i oczywiście o często bardzo podobnych do siebie Polakach. Wydawać by się mogło, że każdy racjonalnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że bez znajomości języka w obcym kraju jest bardzo ciężko normalnie funkcjonować. Niestety wielu liczy na to, że jakoś to będzie i sobie poradzą, ale rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje te oczekiwania, co doskonale obrazują przytoczone w „NOrWAY” przykłady.

Mikołajczak, który z wykształcenia jest polonistą, do Norwegii wyemigrował, żeby zarobić na spłatę długów rodzinnej firmy. I kto wie, czy gdyby nie ten nóż na gardle, jego spotkanie z norweską codziennością nie zakończyłoby się przedwcześnie. Otwarcie pisze o swoich problemach, chwilach zwątpienia i epizodach depresyjnych. Dzieli się z nami tym, jakim wyzwaniom musiał podołać i jakie przeciwności przezwyciężyć, żeby wreszcie wyjść na prostą i móc odnaleźć w życiu spokój i szczęście.

Cieszy, że mu się to udało, ale wyłaniający się z kart książki obraz Norwegii daleki jest od powszechnych wyobrażeń i raczej nie zachęca do wyboru tej drogi. Przynajmniej jeśli nie ma się na miejscu stałego punktu zaczepienia w postaci pracy i jakiegoś kąta do spania. Niestety niektórzy (podobnie jak autor) nie mają wielkiego pola manewru i bywa, że brak perspektyw zmusza ich do wyjazdu.

Już po pierwszych kilku stronach widać, że pisanie to dla autora nie pierwszyzna. Płynnie zmienia tempo narracji i nie boi się rozbudowanych porównań i metafor. To, że potrafi pisać, udowodnił zresztą już we wcześniejszych książkach, więc nie powinno to dziwić. Dzięki barwnemu językowi, który doprawiony jest szczyptą humoru, książkę czyta się szybko, a na twarzy raz po raz pojawia się uśmiech i to pomimo tego, że opisywane wydarzenia nie zawsze były śmieszne. Tym, co jednak najbardziej przypadło mi do gustu, jest bezkompromisowa szczerość autora, która nadaje książce autentyczności i sprawia, że zostaje w głowie na dłużej.

Oceń 

2021-10-03

Słodko - gorzka opowieść emigranta

Dzięki lekturze NOrWAY Półdzienniki z emigracji dostałam dużą dawkę emocji takich najprawdziwszych, pisanych przez życie. Dużo męskiego humoru, melancholii, smutku ale też w ostatecznym rozrachunku nadziei, wynikającej z tego, że niezależnie od scenariusza jaki zaserwuje nam życie można się odbić. Podczas lektury miałam poczucie że jest mi dane poznać autora, wejść w świat który mi pokazuje, Jego codzienność emigranta. Ta historia to opowieść o drodze, główniej tej wewnętrznej, gdy zmagamy się z sobą i stąd ma dla mnie wymiar uniwersalny Język jest prosty, dialogi surowe, a jednocześnie czuć ten dystans bystrego obserwatora-autora. To wszystko sprawiło że byłam zaangażowana i czytało mi się NOrWAY ...znakomicie. Bardzo polecam

Oceń 

2021-10-03

Oblicze Norwegii, którego dotąd nie znałam

Temat emigracji zarobkowej jest mi zupełnie obcy, stąd z wielkim zainteresowaniem rozpoczynałam lekturę najnowszego tytułu w dorobku Piotra Mikołajczaka. W poprzednich książkach autora, napisanych wspólnie z Bereniką Lenard, otrzymałam niezwykły obraz Islandii. Tym razem nie będzie jednak przyjemnej podróży, zachwycających krajobrazów, fiordów i zorzy polarnej. Sytuacja, w której znalazł się autor zmusza go do wyjazdu na północ, by zarobić. Wyrusza do Norwegii, gdzie będzie musiał mierzyć się nie tylko z zupełnie inną rzeczywistością, ale również z własnymi demonami.

"Gdy się ten kraj oswoi i on oswoi nas, może być niezwykle spokojnym i przyjaznym miejscem do życia, a ci, którzy zadali sobie trud nauczenia się języka mogą tu odnaleźć raj na ziemi, gdzie po kilku miesiącach masz dobrą pracę, stać cię na wynajem przyzwoitego mieszkania, wakacje na wyspach. I wszystko, absolutnie wszystko jest tu kwestią priorytetów."

"Półdzienniki " to słowo, który dobrze oddaje czym właściwie jest ta książka. Jak sam autor wspomina nie jest to reportaż. W krótkich rozdziałach, będących zapisem wspomnień, przemyśleń i rozmów, Piotr Mikołajczak przybliża nam historię swojej emigracji, od przygotowania do wyjazdu, przez doświadczenia z podejmowanej pracy, aż do upragnionego końca. Z bibliotekarza i polonisty musi zmienić się między innymi w katechetę, sprzątacza klatek schodowych i domów nieboszczyków. Nie pomaga rozwijająca skrzydła depresja, samotność, zmęczenie i poczucie bezsilności. Wiszący nad głową dług jest jednak skutecznym motywatorem do podejmowania trudu mierzenia się z szarą norweską codziennością emigranta.

"Coś tkwi w niektórych ludziach, jakiś głęboko ukryty gen autodestrukcji, uwalniający swą fatalną moc szczególnie w warunkach emigracji, oddalenia od oswojonego życia i wydeptanych ścieżek."

Autor z niezwykłą wrażliwością maluje nam obraz obcego kraju, z którym jako jeden z nielicznych próbuje się oswoić. Swoje piękne i barwne opisy zestawia z męskim spojrzeniem i głosem "typowego" emigranta. Daje nam poznać losy rodaków, których spotyka na swojej drodze, ich spojrzenie na emigrację, plany na przyszłość, marzenia. Ukazuje nam rzeczywistość na obczyźnie bez koloryzowania, bez zachwytów, z niesamowitą szczerością. Dla wielu wyjazd na północ był szansą na lepsze życie, na nowy początek, a stał się początkiem końca, gwoździem do trumny.

„O poranku wychodzę na papierosa w deszczu. Leje nieprzerwanie od wielu dni, przez co szarość wsiąka w oczy jak woda w przepełnione studzienki. Niedługo się przeleją i zapłaczą, a ja mam wrażenie, że nadal tu będę stał i palił mokrego peta.”

Ta książka to nie tylko wnikliwe spojrzenie na emigrację. To podróż w głąb duszy autora, próba zmierzenia się z trudnymi emocjami i brakiem nadziei. To słodko-gorzka opowieść o odnajdywaniu siebie, swojego miejsca, nawiązywaniu relacji w wyjątkowo specyficznym środowisku. A wszystko napisane w taki sposób, że kolejne strony znikają w mgnieniu oka. Dla mnie była to lektura niezwykle angażująca, dostałam znacznie więcej niż się spodziewałam. Pozwoliła mi spojrzeć na piękny i na pozór idealny kraj, jakim jest Norwegii z zupełnie innej, nieznanej dotąd perspektywy. Był śmiech (chwilami przez łzy), współczucie, konsternacja, chwile refleksji. Po zakończeniu lektury natomiast świadomość, że nie był to zmarnowany czas. „NOrWAY. Półdzienniki z emigracji” to tytuł, który ma szansę pozostać w pamięci czytelnika na długo po lekturze. W mojej z pewnością pozostanie. Serdecznie polecam!

Oceń 

2021-10-01

Emigracja i emocje

Bardzo lubię reportaże, więc z chęcią sięgnęłam po tę książkę, tym bardziej, że na rynku czytelniczym nie ma zbyt wielu pozycji o współczesnej emigracji zarobkowej. Temat znam jedynie z nielicznych opowieści dorabiających sobie w ten sposób osób. Jednak „NOrWay. Półdziennik z emigracji” to dużo więcej niż reportaż. Książka z jednej strony ukazuje realia życia emigracyjnego, krok po kroku poznajemy szczegóły przygotowań do wyjazdu, drogę, mieszkanie, poszukiwanie pracy. Z drugiej zaś strony dostajemy emocjonalny obraz emigracji, co jest niezwykle ciekawe jako aspekt psychologiczny emigracji.

Dlaczego ludzie wyjeżdżają za granicę zarabiać pieniądze? Ciągle jeszcze istnieje przepaść między naszymi zarobkami tu na miejscu, w Polsce, a zarobkami w świecie zachodniej Europy, w porównywalnych zawodach. Poza tym „pieniądze piechotą nie chodzą, a jeżdżą w najlepszych brykach. Żeby je dogonić, musisz zwyczajnie zapierdalać”. Chęć szybkiego dorobienia się, pokazania sobie, a przede wszystkim innym, że jest się kimś w świecie, gdzie prestiż buduje się pieniędzmi, domem, drogim samochodem, czy zegarkiem, albo choćby możliwością zrobienia hucznej imprezy dla wszystkich kolegów, kiedy indziej zaś tak, jak w przypadku autora książki, potrzeba szybkiej spłaty długów, by z czystym kontem móc zacząć od nowa życie w rodzinnym kraju.

Emigracyjna powieść Piotra Mikołajczyka jest niezwykle ekspresyjna. Rzadko dostajemy relację zbudowaną na odczuciach, przemyśleniach i emocjach. Autor pokazuje emigrację od strony psychologicznej. Opisuje specyficzną grupę ludzi: często niewykształconych, nieznających języka, chwytających się każdej pracy, jaką tylko uda im się złapać. Ci ludzie nie skarżą się na swój los, na frustrację, bezsilność, często bezradność „depresję się zapija, wypala kartonami niebieskich elemów, wciąga razem z koką. […] Trzeba być twardym jak norweskie skały. Nikt, kogo znałem, nie przyznał się, że już dalej nie może iść, że upadł i nie ma siły wstać.”

Ludzie wracający z zagranicznego zarobkowania nigdy nie przyznają się, że było im ciężko i fizycznie, i psychicznie, że mieli okresy bez pracy, gdy rozpacz i frustracja paraliżowała: do następnej „roboty”, w której można się było odkuć. Nie, w domu, czy wśród kolegów, każdy szpanuje, roztacza wizje eldorado i krainy mlekiem i miodem płynącej. Myślę, że każdy z nas zna przynajmniej jedną, jak nie więcej takich osób. Mamią innych opowieściami o szybkich, łatwych zarobków i lekkim życiem na obczyźnie. Po przeczytaniu książki Piotra Mikołajczyka inaczej będę patrzeć na tych ludzi. W zasadzie to nawet rozumiem takie zachowanie: po czasie ciemnym, jak w Mordorze każdy chce, by słońce nie zachodziło.

Ciągłe napięcie związane z problemami w obcym kraju trzeba jakoś rozładować. Nie da się żyć w ciągłym stresie. „Demontaż potrafi mieć w sobie coś fascynującego i magicznego. Powinni go spróbować wszyscy sfrustrowani życiem biznesmeni, dzieci niemogące już wytrzymać z matkami i ojcami […]. Wzięcie do ręki młotka, dłuta, łomu czy młota pneumatycznego, zniszczenie czegoś, zmiana materii stałej w kruchą, znęcanie się nad martwym kawałkiem ściany jest oczyszczające i dobre.” Coś w tym jest. Przypomina mi to powstające pokoje furii, pokoje wściekłości, gdzie można rozładować napięcie przez niszczenie różnych sprzętów.

Emigracyjny robotnik, daleko od kraju, bez znajomości lokalnego języka, bez rodziny, przyjaciół, który nie może sobie pozwolić na wyjście do pubu, restauracji i ograniczony jest do towarzystwa takich samych jak on emigrantów to obraz bardzo smutny i przytaczający. Co dzieje się w umysłach tych ludzi wiedzą tylko oni, my możemy tylko spojrzeć na nich przez pryzmat spostrzeżeń i przemyśleń autora książki, który ciężko przeżył kilkuletni wyjazd.

Cieszę się, że przeczytałam „NOrWAY. Półdziennik z emigracji”. To książka mądra i dająca do myślenia. Pokazuje, że nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje, a życie nie jest czarnobiałe, ale ma wiele odcieni szarości. Napisana jest pięknym językiem, wartko, nie można się od nie oderwać od pierwszej, do ostatniej strony, choć nie jest łatwa w odbiorze. Polecam wszystkim, którzy chcą poznać emigracyjne życie zarobkowe z perspektywy emocji, uczuć i przemyśleń polonisty, którego zakręcone koleje losu zmusiły do wyjazdu i pracy w Norwegii.

Oceń 

2021-10-01

NorWAY. Półdzienniki z emigracji

Podchodzę z wielką rezerwą do książek autobiograficznych pisanych współcześnie. Boję się, że ich język będzie literacko za prosty w takim narzekającym klimacie, a niestety takie książki zdarzało mi się czytać. W przypadku tej książki mogłam już odetchnąć od pierwszych stron, bo literacko świetnie się czyta i jest napisana w taki sposób, w jaki ja sama chciałabym ją napisać.

Wpływa na to na pewno fakt, że autor z wykształcenia jest polonistą i potrafi operować pięknym językiem polskim. Nie za wzniosłym i metaforcznym, tylko takim czysto literacko, gdzie nawet wulgaryzmy są wpisane w punkt i nie są używane zbyt przesadnie. NorWAY to zapiski autora z jego przymusowej emigracji, która była spowodana długami w kraju. Śledzimy jego trzyletnią drogę w tym, by przede wszystkim uwolnić się finansowo i poradzić sobie ze wszystkimi innymi problemami, z którymi musi się zmagać we własnej głowie, a które myślę nie są nikomu z nas obce.

Autor przez te lata zmaga się z depresją, ale nie musicie się bać, że to będzie narzekająca i przygnębiająca opowieść. Dochodzę do wniosku, że w tym przypadku depresja ciągnie się za bohaterem w zwyczajnej codzienności, która na emigracji do łatwych nie należy. Te emocje nie są w sposób dosadny ukazane, ale je czuć w całości. Dochodzę do wniosku, że to właśnie ta bura codzienność daje najbardziej w kość wszystkim, którzy zmagają się z depresją. Spotkani ludzie, podjęte prace i niecodzienne-codzienne sytuacje są tak interesująco pokazane, że przez tę książkę się płynie. W czym na pewno pomagają krótkie, ale treściwe rozdziały i zdjęcia, które wspomagają naszą wyobraźnię.
Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona całością i polecam wam się z nią zapoznać.

Oceń 

2021-09-28

"NOrWAY" Piotra Mikołajczaka

Świetnie napisana relacja z wymuszonej życiowymi problemami emigracji zarobkowej do Norwegii. Jest refleksyjnie, ale równocześnie szczerze i prawdziwie - bez upiększania i kreowania rzeczywistości. A wszystko podlane sosem czarnego humoru. Serdecznie polecam!

Oceń 

2021-09-26

Szara emigracja

Temat emigracji zarobkowej jest znany chyba każdemu z nas. Ja znam bardzo wiele osób w swoim otoczeniu, wśród rodziny, znajomych, sąsiadów którzy wyjechali do pracy za granicę. Opowieści o ich emigracyjnych przeżyciach też wysłuchałam bardzo wiele. Przeważnie są one przechwalaniem się zarobkami, nabytymi dobrami, kupionymi samochodami. Tylko nieliczni mówią o tęsknocie za rodziną, krajem, o chwilach zwątpienia. W książce Pana Piotra Mikołajczaka podobało mi się ukazanie problemu emigracji zarobkowej od strony przeżyć wewnętrznych bohatera. Autor nie boi się pisać o samotności, przemęczeniu czy upokorzeniu z powodu braku pracy.
Decyzja o wyjeździe zarobkowym Pana Piotra podobna jest do wielu innych, podobnych historii. Znalazł się on na „życiowym zakręcie”, jego życie osobiste legło w gruzach. Interes, który prowadził z ojcem nie powiódł się, skutkiem czego powstał ogromny dług, który wyrokiem sądu musiał on systematycznie spłacać. Aby zdobyć pieniądze postanawia wyjechać do pracy do Norwegii. Na miejscu nie wszystko układa się po jego myśli, znalezienie jakiejkolwiek pracy stanowi duży problem. Dlatego podejmuje się on wszystkich możliwych zajęć, aby jak najszybciej spłacić dług i zarobić na skromne utrzymanie. Nie wstydzi się żadnej pracy, sprząta klatki schodowe, pracuje na budowach, przy remontach. Mieszka w bardzo trudnych warunkach, obskurnych pokojach i barakach robotniczych. Czuje, że odstaje od kolegów z pracy, ludzi prostych, którzy również przyjechali tu „za pieniądzem”. Swoją tęsknotę za rodziną i swój ciężki los na obczyźnie topią oni w alkoholu, aby wypełnić wolny czas grają w karty lub w gry komputerowe, słuchają piosenek disco polo. Pan Piotr, chociaż lepiej wykształcony od swoich kolegów, nie okazuje im tego, razem z nimi żartuje, pracuje ramię w ramię, a gdy trzeba to pomoże w urzędowych sprawach.
Książka ma słodko - gorzki smak. Można się naprawdę pośmiać z zabawnych sytuacji w pracy, męskich dialogów, rubasznych dowcipów. Widać, że autor polubił wielu ze swoich współpracowników i współlokatorów. Opowiada o nich z humorem, ciepło i z życzliwością. Jednocześnie wyczuwa się w tekście determinację autora do jak najszybszego zdobycia funduszy na spłatę długów i rozpoczęcia nowego rozdziału w życiu, chce on jak najszybciej wyrwać się z trudnej dla niego sytuacji życiowej.
Klimat książki jest jak norweska zima - szara i depresyjna. Oprawa graficzna książki współgra z jej nastrojem. Widać jednak, że autor na duszę humanisty (jest zresztą nim z wykształcenia). Piękne opisy natury są malownicze i poetyckie, a przedstawienie przeżyć wewnętrznych bardzo emocjonalne i głębokie. Połączenie pięknego języka literackiego z prostymi, męskimi dialogami – ostrymi i wulgarnymi, stworzyło zaskakująco doskonałe połączenie. Atutem książki jest duża dawka humoru, chociaż odebrałam to jako „śmiech przez łzy” Pana Piotra. Słychać w tych fragmentach rozpaczliwe wołanie autora – co ja tu k...a robię?...
Książka bardzo mi się podobała. Pokazuje prawdziwe, ludzkie uczucia i tęsknoty. Autor nie bał się opisać swoich chwil załamania, zwątpienia, upokorzenia. W powieści czuć autentyczność i realizm. Nie ma tu fałszu, przechwalania się wspaniałym życiem, wysokimi zarobkami.
Powieść gorąco polecam. To kawał dobrej literatury.

Oceń 

2021-09-24

opinia o książce

To pierwsza przeczytana przeze mnie książka Piotra Mikołajczaka.
Najbardziej zaskakuje mnie w niej powód emigracji autora. Jeszcze nie słyszałem, aby ktoś z takiego  powodu  jak autor emigrował. Przeżywając w Norwegii często bardzo trudne i dramatyczne momenty - potrafi okrasić je optymizmem i humorem. Z sytuacji nie nadających się do żartów, podczas ich realistycznego opisywania autor potrafi wydobyć elementy lżejsze i zakończyć opowieść optymistycznie. Przedstawiani ludzie - nieraz mimo ogromnych wad - nie są "potępiani w czambuł". Imając się różnych prac styka się z ludźmi daleko odbiegającymi od swojego poziomu, bardzo prostymi, wręcz prostackimi. Nie wyśmiewa żadnego z nich, a wnikliwie opisuje.
Bardzo podobają mi się zamieszczone zdjęcia-nie wysmakowane artystycznie, niektóre robione szybko bez staranności o kompozycje kadru, jakby autor nie miał czasu na ustawienie aparatu. Jednak to nie wada, a potwierdzenie, ze autor robił je podczas pracy-często ciężkiej pracy fizycznej.
A norweski raj?-cóż - nie ma i nie będzie chyba nigdy kraju, który mógłby być rajem dla wszystkich, a szczególnie tych z niższych szczebli drabiny społecznej wśród, których autor się głownie obraca.

Oceń 

2021-09-16

Recenzja przedpremierowa



Kolejny świetny zbiór opowieści, tym razem spisany tylko przez Piotra. To jest zupełnie inna pozycja, niż dwie poprzednie. Pomijając fakt, że to opowieści z innych państw, to różni je również klimat.
Już od samego początku widać, że to nie będzie łatwa książka. Łatwa do czytania, łatwa do napisania też pewnie nie była. A miało być łatwo. Wyjazd, szybkie znalezienie dobrze płatnego zajęcia, spłata długów, poprawa samopoczucia, lepsze życie. Z pewnością niejeden emigrant tak właśnie wyobraża sobie swoje życie za granicą. Opowieści Piotra pokazują, że nie zawsze tak musi być. Szczególnie, jeśli nie jedziesz z czystą kartą i masz do spłacenia długi, depresję i koszmary. Norwegia wcale nie okazuje się, tym czego oczekujesz. Trudności z pracą, która jeśli się znajdzie to jest niezgodna z twoimi zainteresowaniami, wykształceniem, a nawet z tym w co wierzysz. Podczas trzyletniego pobytu w Norwegii autor trudził się wieloma zajęciami: sprzątaniem, składaniem mebli, uczeniem religii, budowlanką. Poznał wielu Polaków, ich historie, ich styl życia i poglądy na świat. I to nam właśnie opowiada. Momentami jest śmiesznie, jednak większość opowieści to swego rodzaju walka o siebie, o lepsze dobro, o pożegnanie się z decyzjami i ich konsekwencjami w Polsce.

To bardzo dobra książka. Nie było dla mnie zaskoczeniem, kiedy okazało się, że przeczytałam te ponad 300 stron w krótkim czasie. Pokazuje, że to co może z boku wydawać się rajem, nie zawsze nim jest, a przede wszystkim - nie dla każdego.

Oceń 

2021-09-16

Recenzja

Kolejny świetny zbiór opowieści, tym razem spisany tylko przez Piotra. To jest zupełnie inna pozycja, niż dwie poprzednie. Pomijając fakt, że to opowieści z innych państw, to różni je również klimat.
Już od samego początku widać, że to nie będzie łatwa książka. Łatwa do czytania, łatwa do napisania też pewnie nie była. A miało być łatwo. Wyjazd, szybkie znalezienie dobrze płatnego zajęcia, spłata długów, poprawa samopoczucia, lepsze życie. Z pewnością niejeden emigrant tak właśnie wyobraża sobie swoje życie za granicą. Opowieści Piotra pokazują, że nie zawsze tak musi być. Szczególnie, jeśli nie jedziesz z czystą kartą i masz do spłacenia długi, depresję i koszmary. Norwegia wcale nie okazuje się, tym czego oczekujesz. Trudności z pracą, która jeśli się znajdzie to jest niezgodna z twoimi zainteresowaniami, wykształceniem, a nawet z tym w co wierzysz. Podczas trzyletniego pobytu w Norwegii autor trudził się wieloma zajęciami: sprzątaniem, składaniem mebli, uczeniem religii, budowlanką. Poznał wielu Polaków, ich historie, ich styl życia i poglądy na świat. I to nam właśnie opowiada. Momentami jest śmiesznie, jednak większość opowieści to swego rodzaju walka o siebie, o lepsze dobro, o pożegnanie się z decyzjami i ich konsekwencjami w Polsce.

To bardzo dobra książka. Nie było dla mnie zaskoczeniem, kiedy okazało się, że przeczytałam te ponad 300 stron w krótkim czasie. Pokazuje, że to co może z boku wydawać się rajem, nie zawsze nim jest, a przede wszystkim - nie dla każdego.

Oceń 

2021-09-15

Ważna świetnie napisana ksiązka.

Potrzebna i mądra opowieść.

Czy Norwegia to raj ?
Zależy dla kogo.
Być może dla Norwegów.

Autor spędził tam parę lat usiłując wyprostować pewne sprawy ze swojego życia.
Czy mu się udało ? Zależy, jak na to spojrzeć.
Czy pozbycie się długów było warte życia w nędzy, w nierzadkim upodleniu, w brudzie, w towarzystwie innych wyrzutków ?
Świetny, barwny język opowieści powodował, że niejednokrotnie musiałem się roześmiać, ale ten barwny język nie mógł przykryć beznadziejnej prozy codzienności.
Piotr, aby przeżyć, chwytał się każdej pracy.
Był budowlańcem, mopowym, popychadłem w kuchni, betoniarzem, nosicielem worków z cementem. Ba, był nawet katechetą!
I te ciągnące się beznadziejne dni, tygodnie, miesiące, lata..

Każdy, kto myśli o pracy poza granicami naszego kraju, kto marzy o szybkim zarobku, budowie domu, kupnie samochodu, podziwie i zazdrości sąsiadów powinien tę książkę przeczytać.

Polecam z czystym sumieniem!!

Napisz swoją opinię

NOrWAY. Półdzienniki z emigracji

Pobierz darmowy fragment

Napisz swoją opinię